18 styczeń 2018, czwartek

Dziś Tata miał Cię na uzgodnione 3 godziny, ale to wystarczyło, by go krew zalała. Mnie przy okazji też. Bo wiesz, Wnuczko, większość matek czuje to, co ich dzieci.

No, więc zapytałaś Ojca, czemu nie chciał jechać z Tobą wczoraj do szpitala? No, żesz…Przecież byłaś u Matki, a ona zapowiedziała Ci, że jeśli Tata Cię zabierze, to go zabije. Pewnie nie byłoby aż tak źle, ale kłopotów narobiłaby sporo za niedotrzymanie umowy. Jesteś teraz u cioci eli, bo przyjechała babcia Krysia, pewnie na kolejne leczenie marskości wątroby, więc wujek Rafał zwiał aż na fiordy 🙂 Zostały więc obie siostrzyczki, a to prawdziwy sabat czarownic. Siedzą i manipulują i to bardzo sprytnie. Nie, żeby nastawiały Cię przeciw nam wprost, bo to jest niemile widziane w sądzie, ale rozmawiają między sobą w Twojej obecności. Takie pranie mózgów w białych rękawiczkach.

Wiesz, Niteczko, dziś jedna z pań, która czasem czyta ten blog, zabiła mi prawdziwego klina. Czy powinnam pisać o rzeczach, o których wiem, że Cię zranią? Bo Cię zranią. Alternatywą jest przemilczenie prawdy, faktów. Inaczej rzecz ujmując, czy humanitarniej jest pozwolić Ci wyprać mózg, by oszczędzić bólu? Ja tego nie wiem, Niteczko, naprawdę nie wiem 😦

Reklamy

17 styczeń 2018, środa

wn5Niteczko Moja Kochana, dziś jest dobry dzień.

Kiedy wczoraj Tata zobaczył Twoją rączkę po zdjęciu gipsu, padł na nas blady strach. Wyglądała tak:

rączka

 

15406139-

Czerwona gula…Albo znowu kość zrosła się źle albo ropień. W tym tygodniu jesteś u matki, więc Tata smsuje, żeby poszła z Tobą do lekarza. Odpowiedziała, że nie, bo przecież ma termin w poniedziałek. Ale jednak poszła i chwała jej za to, bez względu na to, czy zrobiła to z troski, czy ze strachu, że Ojciec wykorzysta to w sądzie. Zrobiono Ci kolejny RTG (niedługo pewnie zaczniesz świecić jak Gwiazda Betlejemska) i okazało się, że to drut się przebił przez kość i podrażnia skórę. Olbrzymi kamień spadł mi z serca. Kolejnego łamania Twojej rączki już bym pewnie nie przeżyła, Jestem tylko starą, zmęczoną Babą LU.

15 styczeń 2018, poniedziałek

wn4W piątek zaczął się Twój tydzień u mamy i już zdążyła Cię przeziębić i zarazić od kuzyna opryszczką. Z opryszczką nie będziesz mogła przejść zabiegu zdjęcia drutów z rączki, bo to grozi sepsą.

Znowu masz ogromne migdały, które dawno mogły być usunięte, miałaś już termin, a nawet trzy, ale mama tak zmanipulowała sytuacją, że w końcu nadal je masz. Śpisz niespokojnie, bo się dusisz, mówisz niewyraźnie.

Już mi po prostu ręce opadają. Co jest z tą kobietą? Czego się nie dotknie, to spieprzy. Byłaś takim pięknym, zdrowym, sprawnym dzieckiem. Jak można tego nie doceniać i nie chronić? To przecież ogromny dar.

Co jest z tym prawem w Polsce? Czemu wolno matce bezkarnie działaś na szkodę dziecka? Przecież sędzia dostaje cały czas prośby ojca o przejęcie opieki, z uzasadnieniem, także medycznym, dlaczego.

Jestem taka zmęczona.

12 styczeń 2018, piątek

wn8No, więc tak. Jest kiepsko między nami, Wnuczko. Masz za zadanie śledzenie mnie, czy przypadkiem nie „mówię o Twojej mamie źle”. Już samo to powoduje, że stałam się dla Ciebie osobą podejrzaną i niegodną zaufania. Ze wszystkich podłych zachowań Twojej mamy, to jest chyba najbardziej krzywdzące. Praktycznie masz tylko jedną babcię, a i to Ci się odbiera, a mnie stawia w bardzo trudnej sytuacji. Wiem, że jesteś tylko ofiarą sytuacji, ale bardzo ciężko mi się np. Tobą opiekować, kiedy nagle traktujesz mnie jak wroga, prowokujesz, dąsasz się z nie wiadomo jakiego powodu lub jesteś wręcz niegrzeczna. Wiem, że robisz to z lojalności wobec matki, ale co ja mam zrobić? Jeśli postawię Ci zdecydowane granice, to tylko potwierdzę tezę mamy, jaka jestem niedobra. Jeśli nie – fatalnie wpłynie to na nasze stosunki, bo przestaniesz mnie szanować. Jak się nie obrócić…jest źle. Łapię się na tym, że podświadomie unikam kontaktu z Tobą. Nie, nie dlatego, że przestałam Cię kochać, ale z bezradności.

Mama nie chce porozumienia. Zerwała mediacje, więc została już Twoim rodzicom tylko walka „na noże”. Potrwa to mniej więcej 5 lat. Tak naprawdę nikt nie wygra, a wszyscy przegrają.

Masz już, od wczoraj, zdjęty gips, ale czeka Cię jeszcze jedna operacja, a potem rehabilitacja. Zerówkę diabli wzięli. Ta społeczna szkoła, to też wymysł Twojej matki. Ma tam koleżanki, miesza szkołę w walkę sądową z ojcem, a w środku tej, niezrozumiałej pewnie dla Ciebie zawieruchy, jesteś Ty. Przestrzegałam Twoją matkę przed tą szkołą, bo  ją nadzorowałam i znałam, ale to przecież nie o Twoje dobro chodziło.

Słyszałam, jak opowiadałaś mamie bajkę o trzech kotkach. Miały imiona Twoich rodziców i Twoje. „Żyli sobie szczęśliwie”, mówiłaś, „aż pewnego dnia dziecko przyszło ze szkoły i zobaczyło, że rodzice się pokłócili. A potem dziecko – kotek było raz to z jednym, a raz z drugim rodzicem”. W tym miejscu Twoja mama wykrzyknęła: „no super bajka! a potem żyli długo i szczęśliwie, tak?” Nie odpowiedziałaś, a mnie jakby ktoś kafarem wbił w ziemię 😦

6 styczeń 2018, sobota

wn5To bardzo trudny czas dla nas wszystkich. Widać wyraźnie, że masz dość. Jeśli dotąd byłam zwolenniczką równego podziału czasu między Twoich rodziców, to teraz mam coraz większe wątpliwości. Być może ten system sprawdza się, gdy oboje wyznają ten sam system wartości, ale w Twoim przypadku tak nie jest. I być może Tata odpuściłby, gdyby mama była inna, gdyby nie musiał się bać o Ciebie, kiedy jesteś pod jej opieką, ale tak nie jest. Jeszcze tego nie widzisz, bo i skąd miałabyś np. wiedzieć, że zabawa w opiekowanie się mamą to coś złego? Niestety, nam kojarzy się jednoznacznie: mama nie zrezygnuje z alkoholu, nigdy, a kto będzie się nią „opiekował”, kiedy zabrakło Taty?

Na rozstrzygnięcie sądowe przyjdzie nam poczekać kilka lat. Jak my to wszyscy wytrzymamy?

29 grudzień 2017, piątek

wn3Byłaś u nas na wigilii i było miło. Natomiast w pierwszy dzień Świąt dałaś nam do wiwatu. Mam wrażenie, że z całych sił prowokujesz do konfrontacji, żeby zostać ofiarą, którą trzeba się zająć specjalnie troskliwie. Tyle, że i tak to robimy. Nie jestem na Ciebie zła, ale nie sposób tolerować Twoich zachowań. Są żywcem wzięte od Twojego kuzyna-bandziora. Tata dużo z Tobą rozmawia, ale mama też, a ich sposób widzenia świata jest zupełnie odmienny.

Boję się, że Cię stracę. Nie wiem, co Ci o mnie naopowiadano, ale na pewno nic dobrego. Widzę to w Twoim zachowaniu. Już nawet się z tym pogodziłam. Nie mogę przecież powiedzieć Ci prawdy o matce, bo innej mieć nie będziesz. Pewnie niedługo sama do niej dojdziesz i jest mi bardzo przykro z tego powodu.

15 grudzień 2017, piątek

dla n 4Długo nie pisałam, bo nie miałam czasu. Dziś też tylko kilka słów.

Sytuacja trochę się unormowała. Jesteś tydzień u ojca, tydzień u matki. Z normalnością nie ma to wprawdzie wiele wspólnego, ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

Rączkę masz nadal w gipsie, od pachy po koniuszki palców, i jeszcze długo tak będzie, bo czeka Cię kolejna operacja. Zerówkę masz z głowy. I oby tylko ją. Jesteś bardzo dzielna. Starasz się z tego bagna, w które Cię wrzucono, wyławiać jakieś jadalne kąski, ale boję się, że nie wszystkie one są do strawienia 😦

Będziesz na świętach u nas. Zapytałaś, czy możesz do mnie przyjść, a mnie się serce kroiło. Żadne dziecko nie powinno pytać o miejsce przy wigilijnym stole. Powiedziałam, zresztą jak zwykle zgodnie z prawdą, że dawno już zaprosiłam i Ciebie i Twojego Tatę. No i bardzo się cieszę, że będziesz z nami 🙂

Mama chce Cię zabrać na Sylwestra, gdzieś macie wyjechać. Tata próbował ją przekonać, że może zostać z Tobą w domu, niech idzie się bawić, ale bezskutecznie. Nie wiem, co z tą kobietą jest nie tak? Wie, że nie odmówi alkoholu, wie, że już raz spieprzyła Ci rękę i naraziła na cierpienia, a mimo to…Eh…

28 listopad 2017, wtorek

wn1Wczoraj miałaś operację. Nie wiemy dokładnie jaką, bo nikt z Tatą nie rozmawiał. Tzn. nikt z lekarzy, bo telefonów miał sporo, ale brutalnie nietaktownych, podnoszących już i tak wysoką temperaturę emocji. U tych, którzy coś czują. 

Kiedyś podejrzewałabym siebie o paranoję, ale teraz, kiedy w końcu poznaję prawdziwą twarz Twojej matki, wiem, że to jej robota. „Lepiej być wdową, niż rozwódką”. Motto jej rodziny. Zawsze coś się uszczknie z majątku męża, choćby zachówek. Boję się o Tatę. Boję się o Ciebie. Boję się…

25 listopad 2017, sobota

wn12Jutro masz mieć kolejną operację, a raczej rekonstrukcję, ręki. Nie wiesz jeszcze o tym, ale my wiemy i bardzo nam ciężko. Twoja mamusia tryska nienaturalnym humorem, więc bez wątpliwości jest pod wpływem, co nawet Ty zauważyłaś, bo pytałaś ją, gdzie jest.

Wiesz, Niteczko, bardzo mnie to oburza, ale ja chyba jakaś niedzisiejsza jestem, bo przeżywam ból moich dzieci, jak własny, choć to już dorosłe dzieci. I Twój ból, Kochana Moja, bo taki będzie, kiedy rano się dowiesz, że znowu idziesz do szpitala.

………………………………………………………………………………………………………………………………………………

Trzymaj się, Mała.

22 listopad 2017, środa

dla n 4Przestaliśmy już liczyć na jakiekolwiek rozstrzygnięcia sądowe. Byli kuratorzy – sędziemu nic się nie rozjaśniło. Twoi rodzice są po mediacjach, nieudanych, bo powódka (jak teraz nazywamy Twoją mamę) uważa, że może być tylko tak, jak ona chce. Teraz już tylko czeka nas walka na noże. Wieloletnia. 

Nie wiem, kiedy będziesz to czytać. Pewnie, gdy będziesz dorosła. A może wcale. Łapię się na tym, że piszę do Ciebie jak do sześciolatki, a czytać to będzie, jak zakładam, młoda kobieta. Ale nawet ta świadomość nie pozwala mi (na razie, może to się zmieni?) opisywać zdarzeń bez ukrywania tego, co się przed dzieckiem ukrywa, żeby go nie ranić. Tylko, czy nie jest tak, że TO zawsze będzie Cię ranić? 

Czekamy na telefon ze szpitala. Po konsultacji ze specjalistą wiemy już, że jest gorzej, niż myśleliśmy. Trzeba natychmiast rozłupać Ci rączkę, bo jest tak fatalnie zniekształcona, że jeszcze chwila, a zostaniesz z niesprawną ręką na całe życie. To straszny stres dla nas wszystkich, a jakby tego było mało, nawet w takiej sytuacji, Twoi rodzice nie mogą się dogadać, jak opiekować się Tobą po operacji. Mama nie chce brać L4, ale nie chce też pozwolić ojcu na opiekę nad Tobą, żeby nie zaszkodziło jej to w sądzie przy orzekaniu o opiece. Przecież Tata nie może pozwolić, żeby znowu Cię podrzucała to tu, to tam i żeby kolejna operacja i Twoje cierpienie okazało się daremne. 

Niech to wszystko szlag trafi! Pozdrawiam pana sędziego i życzę mu spokojnego snu. My nie mamy takiego szczęścia.