27 kwiecień 2018, piątek

wn4Jest kiepsko, Niteczko.

Właściwie chciałam napisać tylko tyle, ale co po latach będziesz z tego wiedzieć? A z drugiej strony, jak mam Ci opisać co się dzieje, skoro to naprawdę skomplikowane i czytelne tylko dla tych, którzy znają sytuację? Postaram się najprościej.

Twoja mama ma wprost genialną zdolność manipulacji. Zawsze i w każdej sytuacji kontroluje i ocenia otoczenie. Otoczenie takie jak ja może to mieć w nosie, ale nie Ty – to Twoja matka. Jesteś więc czujna na każdy, choćby drobny objaw niezadowolenia z jej strony, a jednocześnie doskonale wiesz, co ją zadowoli. Najbardziej mamusia cieszy się i nagradza, kiedy mówisz coś złego o ojcu. Nie, nic konkretnego, bo niczego takiego nie ma, ale np. tak jak dzisiaj, że „u taty nie jest tak fajnie, jak u niej”. To, z kolei, bardzo Twojego tatę boli. Jest mu bardzo ciężko i chwilami traci wiarę i cierpliwość.

Sprawiasz kłopoty w przedszkolu, jesteś agresywna wobec dzieci. Ojciec reaguje jak powinien, ale mama Ci odpuszcza i lekceważy to, bo taką ma naturę, nie biorąc zupełnie pod uwagę faktu, że będziesz w środowisku rówieśniczym zupełnie osamotniona. To Ci się oczywiście bardziej podoba, bo nie zdajesz sobie sprawy z konsekwencji i swoim udziale w niej. Przecież takie zachowania obserwujesz u swoich kuzynów i nikt z dorosłych na nie nie reaguje.

Ja nie widzę wyjścia z tej matni. Boję się o Twojego Tatę, o jego zdrowie. Nigdy nie wygra z tą psychopatką

Reklamy

1 KWIECIEŃ 2018, NIEDZIELA

Dawno nie pisałam, bo jakoś nie byłam pewna, co i jak się dzieje.

Niteczko, nadal bardzo Cię kocham i nigdy nie przestanę, ale każdy kontakt z Tobą jest coraz bardziej dla mnie bolesny. Jestem już starszą panią, z wieloma bólami i odrobiną sił, które na pewno nie wystarczą mi na walkę. Nawet o Ciebie.

Niewiele mam. Tylko tę odrobinę szacunku dla siebie. Nie mogę i jej się wyrzec. Wiem, że wszystko jest nie tak, jak powinno być. I dla Ciebie i dla mnie. Jesteś małym człowieczkiem, który idzie za instynktem. Ty nauczyłaś się trzymać z silniejszymi, choćby to oznaczało upokorzenia, ból i zaprzeczenie samej sobie. Może to ma jakiś sens? Może miłość i serdeczność są nieatrakcyjne? Może masz tę swoją instynktowną rację?

Nie oceniam Cię, bo nie mam prawa. Może być mi tylko smutno.

8 marzec 2018, czwartek

wn12Byłaś dzisiaj po szkole u mnie, bo rodzice byli na wywiadówce. Robiłyśmy szyfrówki i stawiałyśmy pasjanse (zegar tradycyjnie nie wyszedł), grałyśmy w piotrusia, rysowałyśmy. Narysowałaś siebie i mnie i podpisałaś, że dajesz mi przytulasa – obie miałyśmy widoczne serca 🙂 Wcześniej przybiegłaś sprawdzić, jaki mam kolor oczu. Popatrzyłaś i orzekłaś: zielone, takie jak ja :))) A potem chciałaś oglądać bajkę, ale na komputerze i „na kolankach”, jak wtedy, gdy byłaś mała. Pamiętasz, wszystko pamiętasz…

I widziałam, jak bardzo Ci ulżyło, kiedy powiedziałam, że bardzo lubię babcię Krysię…Jak kania dżdżu łakniesz zgody, wzajemnej miłości. Nie tylko kolor oczu nas łączy, Niteczko…:( Musimy sobie z tym poradzić, Wnusiu. Zrobię co będę mogła.

22 luty czwartek, 2018

wn12Dziś wieczorem (jesteś w tym tygodniu u Taty) w telefonicznej rozmowie z mamą powiedziałaś, że masz dla niej dobrą wiadomość – że ułożyłaś piosenkę. I zaśpiewałaś radośnie rapując: „kocham mamę i tatę, lalalala, kocham mamę i tatę, lalalala”. Od dawna pierwszy raz mogłaś powiedzieć bezkarnie prawdę. Twoja mama się rozpłakała.

22 luty 2018, czwartek

ws10To Ty, Niteczko, wygrałaś.

Przed zbliżającą się rozprawą dałaś taki popis histerii i niegrzeczności w szkole, że już nikt nie mógł pozostać głuchy na ten krzyk rozpaczy.  Mama w końcu zobaczyła, że sama sobie nie poradzi, że potrzebujesz oboje rodziców. Jednakowo.

I rodzice zaczęli rozmawiać z sobą ludzkim głosem. Zwyczajnie nie mieli innego wyjścia. Sędzia zastał Waszą trójkę pod drzwiami gabinetu do przesłuchań dzieci, gdzie rodzice opowiedzieli mu o swojej decyzji, że rezygnują z walki, na rzecz wspólnego wychowania dziecka. Pan sędzie był bez togi, żeby Cię nie przestraszyć, w towarzystwie psychologa i w sumie zrezygnował z przesłuchiwania Ciebie, ale gdy otworzył drzwi do pokoju przesłuchań, żeby zabrać akta sprawy, wbiegłaś tam zachęcona widokiem zabawek 🙂 Byłaś pogodna, rezolutna, współpracująca. Taki cud się zdarzył, kiedy zobaczyłaś rodziców zgodnych przy sobie. Zeszło z Ciebie całe napięcie. Sędzie uśmiechnął się i wszedł za Tobą do pokoju na 5 minut, po których wypadłaś z kotkiem pluszowym w rękach (takie prezenty za dzielność dostają przesłuchiwane dzieci).

Potem poszliście w trójkę na lody, gdzie wspólnie dogadywaliście się co do opieki nad Tobą. Pewnie nie bardzo Cię obchodziły konkrety – dla Ciebie najważniejsze było to, że byliście, choć przez chwilę, znowu RAZEM.

2 marca postanowienia zostaną oficjalnie „klepnięte” przez sąd na formalnej rozprawie.

Wielki ciężar spadł mi z serca, Niteczko. I ojcu. Tobie też. A myślę, że w końcu i mamie – to naprawdę trudne samotnie wychowywać dziecko.

Piszę, Niteczko, i popłakuję 🙂 Z ulgi.

20 luty 2018, wtorek

dla n 4Na jutro, Nituś, pan sędzie wezwał Cię na przesłuchanie.

Dziś Twój Tata wyraził chęć odstąpienia od pozwu zabezpieczenia (musiałaby to zrobić także mama i bardzo chce, co jest niepokojące), czym podniósł mi ciśnienie na maksa. Nie poradzi sobie z Twoją mamą, jeśli sąd czegoś nie klepnie. To skomplikowane, Niteczko, ale jedno jest pewne: jak teraz ustąpi, to ma przechlapane. Chce Ci oszczędzić tego przesłuchanie, ale Ty akurat kochasz być w centrum uwagi i doskonale byś sobie poradziła.

Ale decyzji nie będzie jutro. Nie ma tak dobrze. Sędzia znowu masz jakiś tam limit czasowy.

Niech to szlag.

8 luty, czwartek, 2018

wn7Wczoraj zdjęto Ci gips, ale przez pół roku masz zwolnienie z WF-u, nad czym bardzo bolejesz.

21-wszego jest termin rozprawy, na której sąd ustali komu przyznać tymczasową opiekę nad Tobą. Tymczasową, czyli ok. 5-letnią. Tak więc temperatura emocji podskoczyła. Szczególnie mocno przeżywa to Tata, choć i ja nie umiem spać spokojnie, choć staram się nie szarpać, bo teraz już nic od nas nie zależy. Właściwie w ogóle nie wiadomo od czego zależy, bo nie skierowano sprawy do ROKD-ka. Co będzie, to będzie.

2 luty 2018, piątek

wn5Od tygodnia jesteś na feriach z mamą. To tak oficjalnie, bo naprawdę to pojechała zaopiekować się swoją mamą, która, w ten, czy inny sposób, zaległa. I popatrz, Wnuczko, jak to się dziwnie plecie. Jeszcze niedawno mama pisała pisma sędziemu, że Tata nie może Cię wychowywać, bo opiekuje się chorą babką. Nie, nie życzę babci Krysi źle. Lubiłyśmy się, choć nie ze wszystkimi jej poglądami się zgadzałam, ale ją lubiłam. Taka babska solidarność, bo nie miała lekko.

Jesteś wyjątkowo wyluzowana, wnioskuję stąd, że są tam poważniejsze problemy, niż urabianie Cię. No i nie ma cioci Eli. Czasem myślę, że może i mama byłaby inna, gdyby nie ona? Ale to tylko takie moje myślenie życzeniowe – chciałabym, żeby tak było.

Masz pozdrowienia od Okruszka 🙂 To taka śliczna, mała dziewczynka. Bardzo chciałabym żebyś miała tylko takie koleżanki. Wiesz, Niteczko, bo ja bardzo się boję Twojego powrotu do szkoły po półrocznej nieobecności. Możesz być całkiem sama, bo przecież inne dzieci już się sparowały, zaprzyjaźniły. Jeśli powiesz o tym, będę mogła Ci wytłumaczyć, że to nie jest ani ich, ani Twoja wina. Jeśli jednak nie będzie Ci wolno się poskarżyć, bo to przecież zaprzyjaźniona szkoła Twojej mamy, to będzie Ci ciężko. Już teraz, kiedy sporadycznie odwiedzasz szkołę, mówisz, że nikt Cię nie lubi.

Przy okazji Okruszka przypomniałam sobie, że przecież pisałam za Ciebie blog, gdy byłaś bardzo malutka. Muszę zapytać Tatę, czy jeszcze istnieje, bo był na jego serwerze. Ten akurat blog mogłabym przeczytać Ci już teraz.

24 styczeń 2018, środa

wn12W poniedziałek miałaś kolejny zabieg w narkozie. To już trzeci w ciągu 5 ostatnich miesięcy. Znowu masz gips, bo zbyt wcześnie zdjęto druty.

Wiesz, Wnuczko, ja sama czuję się jak po wybudzeniu z koszmarnego snu, który się nie chce skończyć. Mam tak mieszane, prawie skrajne uczucia, że z trudem sobie z nimi radzę. Z jednej strony bardzo, bardzo Ci współczuję, z drugiej zaś (Boże, wybacz mi!), nie chciałabym, żebyś do mnie przyszła. Bo teraz zostałaś „szpiegiem” mamy. Sytuacja jest prosta, ale fatalna: boisz się stracić matkę, bo nie raz Ci groziła, że nie będzie Cię chciała, jeśli nie będziesz jej bezwzględnie posłuszna; ojca się nie boisz, wiesz, że zawsze będzie Cię kochał, więc robisz wobec niego świństwa, sama nie rozumiejąc, że je robisz – masz tylko 6 lat i chcesz się przypodobać matce, będąc przekonana, że inaczej ją stracisz. Pat. Jesteś za mała, żeby zobaczyć te wszystkie szalbierstwa.

Twoja mamusia napisała w kolejnym piśmie sądowym, że Tata nie może się Tobą opiekować, bo ma pod opieką babcię. Czy to, że ktoś opiekuje się seniorem w rodzinie, jest teraz jakąś przewiną? Nitko, ja już nie wiem…Nie jestem już chyba z tego świata…

18 styczeń 2018, czwartek

Dziś Tata miał Cię na uzgodnione 3 godziny, ale to wystarczyło, by go krew zalała. Mnie przy okazji też. Bo wiesz, Wnuczko, większość matek czuje to, co ich dzieci.

No, więc zapytałaś Ojca, czemu nie chciał jechać z Tobą wczoraj do szpitala? No, żesz…Przecież byłaś u Matki, a ona zapowiedziała Ci, że jeśli Tata Cię zabierze, to go zabije. Pewnie nie byłoby aż tak źle, ale kłopotów narobiłaby sporo za niedotrzymanie umowy. Jesteś teraz u cioci eli, bo przyjechała babcia Krysia, pewnie na kolejne leczenie marskości wątroby, więc wujek Rafał zwiał aż na fiordy 🙂 Zostały więc obie siostrzyczki, a to prawdziwy sabat czarownic. Siedzą i manipulują i to bardzo sprytnie. Nie, żeby nastawiały Cię przeciw nam wprost, bo to jest niemile widziane w sądzie, ale rozmawiają między sobą w Twojej obecności. Takie pranie mózgów w białych rękawiczkach.

Wiesz, Niteczko, dziś jedna z pań, która czasem czyta ten blog, zabiła mi prawdziwego klina. Czy powinnam pisać o rzeczach, o których wiem, że Cię zranią? Bo Cię zranią. Alternatywą jest przemilczenie prawdy, faktów. Inaczej rzecz ujmując, czy humanitarniej jest pozwolić Ci wyprać mózg, by oszczędzić bólu? Ja tego nie wiem, Niteczko, naprawdę nie wiem 😦